Polskie Organy

Nieodkryty Świat Muzyki - Polskie Organy Elektroniczne

Człowiek w świecie bez poezji i muzyki jest tylko elementem łańcucha pokarmowego.
—Dawid Jung

Zapomniana duma – polskie organy elektroniczne

Prawie każdy słyszał o producentach legendarnych organów elektronicznych, jak: HAMMOND lub MOOG, ale kto słyszał o polskich producentach estradowych syntezatorów takich marek jak: BFA, ELTRA, ELSAN, MEGA, TECHTRONIK, UNITRA lub ZESIN? Albo o polskich producentach dziecięcych i edukacyjnych organków, jak BIAZET, ELWRO, GOSMET, SIPS, SRM ZEP, SRSE lub ZEiWZ? A przecież tylko w latach 60-90. XX w. w Polsce linie produkcyjne każdego dnia opuszczały organy elektroniczne w miastach: Bydgoszcz, Nowe, Warszawa, Włocławek, Wodzisław Śląski, Siemianowice Śląskie, Tychy czy nawet na wsiach: Białe Błota k. Bydgoszczy lub Kuńkowce k. Przemyśla.
Temat polskich organów elektronicznych (syntezatorów, keyboardów, klawiatur sterujących MIDI) nie został dotychczas szczegółowo omówiony w literaturze naukowej. Dlaczego?
Powodów jest kilka, są one równie złożone jak losy samej Polski.
Po pierwsze:
swój najlepszy czas polskie organy elektroniczne mają już dawno za sobą, szczyt nowatorstwa i kreatywności polskich konstruktorów przypadał na lata 70/80-te XX w. Wtedy Polska za żelazną kurtyną, mimo braków podstawowych surowców, dysponowała wybitnymi inżynierami, którzy potrafili tworzyć unikalne dzieła kultury technicznej. Kilka konstrukcji syntezatorów analogowych do tej pory budzi uzasadniony podziw. Można zaryzykować stwierdzenie, że w roku 1986, po premierze keyboardu Unitra Eltronic 109, po wcześniejszych sukcesach Mega MA-101, Unitra Estrada 207 AR, Unitra B-11 lub ZESIN OW-3, przez krótki moment byliśmy w czołówce producentów elektronicznych organów analogowych w Europie, choć, co paradoksalne, Europa nawet o tym nie wiedziała, widziana gdzieś daleko za stalowymi zasiekami i drutami. I nie ma nawet pewności, czy i sami towarzysze na Kremlu też wiedzieli, zajęci ratowaniem swoich apanaży... Ale świat nieubłaganie pędził do przodu, stąd –
Po drugie:
w latach 90-tych XX w., w trakcie transformacji ustrojowych i przejmowaniu władzy od komunistów, zaczął się w Polsce okres tzw. „dzikiego kapitalizmu”. Polski majątek narodowy, dotychczasowy napęd krajowej gospodarki, prywatyzowany był w tempie szybszym od inflacji,
w tym samym czasie upadły wszystkie większe zakłady elektroniczne, jak choćby Elwro przejęty przez Niemców, którzy fabryczne budynki wraz z magazynami zabytkowej techniki kazali zrównać z ziemią... Ale był to już także zmierzch całej „innowacyjnej Europy”, światowym liderem w produkcji elektroniki stała się Japonia, dominując również rynek syntezatorów. Z taką konkurencją musiała przegrać nawet Ameryka, odtąd japońskie marki, jak: CASIO, KAWAI, ROLAND lub YAMAHA nie ustąpią już miejsca w czołówce peletonu. Polskie keyboardy analogowe z wbudowaną sekcją rytmiczną lub z przenośną, ciężką skrzynką automatycznej perkusji (osławiona Unitra Rytm 16) w porównaniu z japońskimi, lekkimi konstrukcjami cyfrowymi, zostaną po prostu przez kolejne pokolenie młodych muzyków wyśmiane. To właśnie w latach 90-tych XX w. narodził się mit, iż polskie syntezatory z okresu PRL-u były niewiele warte... A to przecież nieprawda, co postaramy się projektem www.polskieorgany.pl udowodnić.
Po trzecie:
Wolna i niepodległa III Rzeczypospolita, po dziesięcioleciach sowieckiej okupacji, od dekady buduje swoją tożsamość i narrację zewnętrzną o sobie samej również, a może przede wszystkim, w oparciu o negację dorobku Rzeczypospolitej Ludowej. Mimowolnej deprecjacji ulegają także osiągnięcia peerelowskich inżynierów, techników, konstruktorów i wynalazców, których prace, nierzadko wybitne, po raz kolejny spotyka niezasłużona niesprawiedliwość – za pierwszym razem ich dzieła nie miał szansy poznać Zachód, a teraz, gdy ci sami twórcy kultury technicznej od wielu już lat nie żyją i pamięć o nich wygasła, przemilcza się ich dorobek, bo większość dokumentacji technicznej, archiwalnej, uległa zniszczeniu, wybrakowaniu.
Na szczęście współcześnie, z dystansu czasu i historii, bez jakichkolwiek kompleksów i zażenowań, możemy raz jeszcze pochylić się nad zabytkowymi już dziś dawnymi organami elektronicznymi, odkrywając na nowo ten fascynujący świat polskiej kultury muzycznej i technicznej.

Jacek Jung

Zobacz Polskie Organy